… Magda w nocy nie mogła spać, bo co chwilę otrzymywała smsa od Pawła. Nic dziwnego, że się zauroczyła. Pawełek śliczny chłopak, na dodatek udawał tego wyśnionego i wymarzonego księcia z bajki.
Każdy kolejny dzień po tym wyjątkowym spotkaniu na szkolnym dziedzińcu był wspaniały. Madzi aż sie chciało chodzić do szkoły. Nadal chodziła do niej z Marcinem, jednak tematy literatury i muzyki schowały sie w cień. Teraz ich rozmowy kręciły się głównie wokół Pawła. Marcin jako wierny przyjaciel wysłuchiwał wszystkich opowieści o Pawle.
Minęły dwa tygodnie. Madzia coraz więcej przerw spędzała z Pawłem, coraz częściej Paweł odprowadzał ją do domu. Marcin był zawiedziony i bardzo smutny. Myślał, że znaczy dla Magdy wiele, a wychodziło, że jednak się mylił.
Magda coraz rzadziej wychodziła z całą paczką chłopaków z klasy do kafejki czy do parku. Chłopacy zaczynali się o nią martwić. Marcin nawet popytał ludzi w sprawie Pawła. Wielu pytanych odpowiadało: ‘cham, chuligan i debil’. Marcin postanowił coś zrobić. Chciał jakoś Magdzie przetrzeć oczy, bo czuł, ze Paweł nie ma czystych zamiarów. Oczywiście miał rację. Paweł obmyślił cały plan. Po prostu chciał sie zabawić ‘nawiną laską’, a nawet ją wykorzystać. Udawał kogoś, kim nie był.
- Cześć Madziu. Jak się spało? - przywitał się Marcin w autobusie w poniedziałkowy poranek.
- Hej. A dobrze. - odpowiedziała Magda.
- Wiesz, może nie powinienem o to Ciebie prosić, ale muszę z Tobą pogadać, więc może urwiemy się z francuskiego i pójdziemy do parku?
- Dobrze, nawet bardzo dobrze, bo nie jestem przygotowana.
Wysiedli z autobusu na następnym przystanku i poszli w stronę parku. Doszli do ławki, usiedli.
- Powiedz mi co się dzieje? Dlaczego nasza przyjaźń jest w ruinie? Myślałem, że jest dla Ciebie ważny, a Ty po prostu mnie olewasz. Jak już rozmawiamy to o Pawle. Mam dość. Przepraszam, ale nie mogłem wytrzymać i popytałem ludzi ze szkoły jaki jest Paweł. I boję się o Ciebie. Mam złe przeczucia, że on się Tobą bawi.
- Co?! Jak możesz tak mówić! Wcale go nie znasz! Jest wspaniały! A ja się w nim zakochałam i nic na to nie poradzisz! Wybacz, że nie mam czasu dla takiego głupka jak Ty! - krzyknęła Magda i pobiegła.
Marcin nie ruszył się z miejsca, bo wiedział, że to nic nie da. Musi ona ochłonąć.
W szkole na dużej przerwie Magda siedziała Pawłowi na kolanach. Marcin przeszedł koło nich i aż mu się łzy zakręciły w oczach, gdy zobaczył, że Magda nawet go nie zauważyła. Urwał się z reszty lekcji. Szedł przed siebie. Obszedł pół Krakowa. Trafił do parku. Szedł nad stawek. Usiadł na ulubionej ławce i gorzko zapłakał. Nie wstydził się tego. Płakał tak z pół godziny, bo bardzo kochał Madzię. Nie wiedział co robić.
Tymczasem Paweł odprowadzał Magdę do domu. Będąc już na jej klatce, pocałował ją. Niby czule, mocno. Dziewczyna sie zarumieniła, on odwrócił sie i poszedł. Miał w głowie już plan. Zaraz wyzna jej miłość, zaczną chodzić, a w weekend ją upokorzy…
Ona pobiegła za nim. Wtedy on popatrzył jej głęboko w oczy.
- Magda, wiesz, ja… ja… ja Ciebie kocham! I to do szaleństwa! Tylko proszę, nie śmiej się…
- Ty głupolu! Ja bym się miała z Ciebie śmiać? Ja też Ciebie pokochałam! A do szaleństwa to jest mało powiedziane!
Przytuliła go, pocałowała jeszcze raz i poszła do domu. Cieszyła się jak nigdy wcześniej. Włączając komputer nie spodziewała się, że coś może zepsuć jej humor. Kiedy popatrzyła na opis Marcina [ Nie ma już dla mnie ratunku.Wszystko straciło sens. Żegnam was... ] przeraźliwie krzyknęła NIE!! Wiedziała, że coś jest nie tak. Rodzice wbiegli do pokoju.
- Co się stało córciu?! - z obawą w oczach spytała mama.
- Muszę coś załatwić. Wrócę niebawem, nie martwcie się.
I wybiegła z domu. Ile miała siły w nogach biegła do domu Marcina. Dzwoniąc domofonem nikt nie odbierał. Jednak nie dała za wygraną. Kiedy już dostała się do drzwi od mieszkania Marcina zaczęła dzwonić i pukać. Nikt nie otwierał. Nie wiedziała co robić! Poszła do sąsiadów, zapytała gdzie mieszka dozorca. Drzwi mieszkania dozorcy się uchyliły i pan w okularach się wychylił.
- Musi mi pan pomóc! Szybko! Błagam! Od nas zależy życie szesnastolatka! Niech pan bierze klucze i idzie ze mną! - zaczęła krzyczeć przerażona Magda. Dozorca posłuchał jej. Kiedy otworzyli drzwi od mieszkania Marcina, Magda zobaczyła światło w łazience. Wbiegła i zobaczyła leżącego w wannie Marcina z podciętymi żyłami. Szybko pojechała na pogotowie z dozorcą. Odratowali go, ale mało brakowało. Magda zadzwoniła do rodziców Marcina i swoich, opowiedziała im wszystko. Czuwała przy Marcinie cały czas. Obudził się.
- Gdzie ja jestem?
- W szpitalu. Będziesz żył.
- Skąd wiedziałaś, że chcę sie zabić?
- Za dobrze Ciebie znam… Gdyby nie pan dozorca nie byłoby Ciebie tutaj.
- Gdyby nie Ty, to by mnie tu nie było. Dozorca sam by nie wpadł na to, że leżę w wannie z podciętymi żyłami. Dlaczego mi pomogłaś?! Chciałem być już na drugim świecie. Nic mnie tu nie trzyma. Nic! rozumiesz?
- Nie mów tak! Nie pozwalam Ci! Dopiero teraz zrozumiałam jaki jesteś dla mnie ważny. Przepraszam to za mało. Nigdy nie powinnam się tak zachowywać, ani tak mówić. Jesteś moim przyjacielem, kocham Ciebie jak brata, nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie. Przepraszam. Wybacz mi, proszę…
- Już Ci wybaczyłem. Tak naprawdę nigdy nie byłem zły na Ciebie, nie potrafię. Za bardzo Ciebie kocham. Chciałem sie zabić, bo myślałem, że Ciebie straciłem. Powiedziałaś, że nie ma miejsca już dla mnie w twym sercu, wiec po co mi żyć?
- Zawsze będziesz w moim serduszku. I w mojej pamięci. A żyć Ci warto. Cóż za strata by była dla świata, gdyby świat stracił takiego wspaniałego trębacza? - powiedziała Magda i przytuliła się do leżącego w łóżku Marcina. Kiedy przyszli jego rodzice pożegnała się i wyszła. Poszła do Pawła. Rozmawiali długo. Paweł tak naprawdę nie słuchał jej słów, jej zdań, jej myśli. Układał w głowie bowiem plan sobotniego popołudnia. Wszystko było już dokładnie ustalone w jego mózgu. Plan wyglądał następująco: 1. Przyjście Magdy. 2. Herbatka i czułe słówka. 3. Włączenie nastrojowej muzyki + zapalenie świeczek. 4. Przytulańce. 5. Pocałunki. Dalej to już spontan.
Dni mijały szybko. Magda przynosiła Marcinowi do szpitala tomiki poezji Szymborskiej i Baczyńskiego. Później przychodził do niej Paweł.
W końcu nadszedł weekend. Wypisali już Marcina ze szpitala. Sobota. Najpierw rano obowiązki w domu. Później przyszedł po nią Paweł i poszli nad stawek, usiedli na tej ławce. Siedzieli wtuleni w siebie i rozmawiali. Marcin szedł właśnie z “Ćpunem” w ręce z myślą, że posiedzi na ulubionej ławce i sobie poczyta w spokoju. Gdy zbliżał się do celu, zobaczył, że na ławce jest Magda i Paweł. Dostał szału! W końcu to ławka ICH! Czyli jego i Magdy. Jak ona mogła tam przyprowadzić Pawła! Tego łotra! Podbiegł, rzucił książki na ziemię.
- Magda, jak mogłaś! Jak mogłaś przyprowadzić jego w to miejsce! Zapomniałaś, że to nasza ławka?! Jak mogłaś! - krzyczał na dziewczynę oburzony Marcin.
- Wypad stąd lowelasie! Słyszysz? Tak, to do Ciebie. Bo ty jesteś spedalonym lowelasem!
- Marcin, hamuj się! Spokojnie! - próbowała rozładować napięcie Magda.
- Jak mnie nazwałeś?! Chcesz wpieprz?!
- No dalej, chodź! Nie boję się Ciebie!
- Jeżeli natychmiast się nie uspokoicie to pożałujecie! - wrzasnęła na nich dziewczyna.
Chłopcy uspokoili się. Poskutkowało.
- Magda, ja Ciebie kocham. Nie jak siostrę, ale jako młodą, piękną, zdolną i inteligentną kobietę! - wyrzucił z siebie Marcin.
Magda będąc w szoku nie mogła wydobyć z siebie słowa. Paweł, wielki macho, który myślał, że bawi się tylko uczuciami i całą Magdą nagle poczuł sie zazdrosny. Starał się wyperswadować to sobie z głowy. Tymczasem Marcin wziął książkę i pobiegł gdzieś przed siebie. Paweł obserwował Magdę. Dziewczyna popłakała się i usiadła na ławce. Paweł poczuł, że patrząc na nią też zachciało mu się płakać. Po chwili sie otrząsnął.
- Idziemy już do mnie?- zapytał.
Dziewczyna popatrzyła mu w te piękne brązowe oczka, a jemu aż się nogi ugięły. Zrobiło mu się też gorąco. “Ej stary, co sie z tobą dzieje? Niemożliwe, że się zakochałeś, niemożliwe! Ty jesteś chamem. Miałeś się nią tylko zabawić. Skompromitować.”
- Możemy iść, chętnie napiłabym się herbaty.
I poszli. W domu nikogo nie było. Rozgościli się w salonie. Paweł działał według planu. Zrobił herbatę, włączył nastrojowa muzykę. Zaczął się do niej coraz bardziej przysuwać. Przytulił ją i szybko pocałował. Nagle w głowie mu się zaczęło mieszać. Chciał zrezygnować, ale już zaprosił na jutro kolegów na seans filmowy, więc nie mógł się wycofać, nie wyszedłby z twarzą. Nagle leżeli już obok siebie cały czas sie przytulając. Kamerę włączył już zaraz po wejściu do domu. Kiedy włożył rękę pod jej koszulkę ona gwałtownie odskoczyła.
- Co Ty robisz?!?! - krzyknęła.
- Nie mów, że tego nie chcesz. - powiedział pewny siebie Pawełek.
- Nie, nie chcę! Marcin miał rację, że jesteś chamem, a nie moim wyśnionym księciem z bajki, moim idealnym mężczyzną, z którym chciałabym spędzić resztę swojego życia! - odpowiedziała zdenerwowana i zapłakana Magda. Wstała, strzeliła mu w twarz, ubrała buty, kurtkę i wybiegła.
Poszła do Marcina. Kiedy otworzył drzwi powiedziała:
- Cześć. Można?
- Cześć. Można. - i wpuścił ją do domu Marcin.
- Dlaczego płaczesz? Nie mów, że przez tego kretyna! - kontynuował chłopak. - Zrobił Ci coś?! Skrzywdził Ciebie?! Zabiję gnoja!!!!
- Nie zdążył mi nic zrobić, bo dostał w twarz i wybiegłam.
- Już ja się z nim policzę!
- Nie, daj spokój. Nie chcę go znać. Wybacz mi, że Ci nie wierzyłam. Miałeś rację, to cham, debil i chuligan.
Rozmawiali z dwie godziny. Szczerze i wesoło, jak za starych dobrych czasów.
Paweł nie mógł spać. Czuł się jak skończony kretyn. Ciągle w głowie słyszał jej słowa “Marcin miał rację, że jesteś chamem, a nie moim wyśnionym księciem z bajki, moim idealnym mężczyzną, z którym chciałabym spędzić resztę swojego życia!”. Ciągle miał przed oczami widok jej uśmiechniętej twarz i zapłakanych oczu w parku. Nigdy wcześniej nie czuł się tak strasznie. Doszło do niego, że zależy mu na niej, że ją kocha. Miał sie nią tylko zabawić, a ją pokochał. Nie wiedział co zrobić. Dzwonił do niej, lecz ona odrzucała. Pisał smsy, lecz ona nie odpisywała. Pisał na gg, lecz ona zmieniła numer. W niedzielę poszedł do niej. Otworzyła jej mama.
- Dzień dobry, czy zastałem Magdalenę? - zapytał.
- Jest, ale nie chce Ciebie widzieć, ani znać. - odpowiedziała mama Magdy.
Załamany Paweł nie chciał się poddać. Do końca niedzieli układał sobie mowę, którą powie jej w szkole na dużej przerwie.
Poniedziałkowy ranek był dla Magdy straszny. Ale udawał twardą. W autobusie jechała z Marcinem. Poprosiła go, by jej nie zostawił chociaż na minutkę. Zgodził się.
W szkole na dużej przerwie na korytarzu słuchać było piski dziewczyn i pełno ludzi zgromadzonych przy oknie. Zaciekawiony Marcin zaciągnął tam Magdę. Gdy przebili się przez tłum, zobaczyli, że przy tamtym oknie jest wielki bukiet białych róż z bilecikiem dla Magdy od Pawła. Dalej prowadziła droga usypana płatkami białych i czerwonych róż. Prowadziła ona do dziedzińca. Magda została zmuszona przez tłum by tam iść. I poszła, mimo, że nie chciała oglądać twarzy Pawła. Stała na pustym dziedzińcu i gdy miała już iść, za ramię chwycił ją Paweł. Stał z białą różyczką jak na pierwszym spotkaniu. Magdę wmurowało. Paweł miał łzy w oczach. I gdy ona miała zamiar powiedzieć, że nienawidzi ukląkł na kolanach i zaczął mówić:
- Magda, poczekaj. Daj mi powiedzieć. Przepraszam Ciebie, przepraszam Ciebie, przepraszam! Na początku chciałem po prostu się zabawić Tobą no i z Tobą. Później czułem motyle w brzuchu widząc Ciebie, przytulając, czy całując. Gdy Marcin powiedział Ci w parku, ze Ciebie kocha to poczułem się zazdrosny i zagrożony! Lecz ja głupi ciągle chciałem sobie wmówić, że to urojenia, że Ciebie nie kocham. Byłem wielkim chamem, chciałem Ciebie wykorzystać, dodatkowo to nagrać i pokazać kumplom. Jednak gdy strzeliłaś mi w twarz ocknąłem się. Gdy wyszłaś popłakałem się. Bo to Ty nauczyłaś mnie spokoju, wyciszenia, śmiechu. To Ty sprawiłaś, że pokochałem poezję i że pokochałem jazz. Nigdy nie spotkałem tak wyjątkowej dziewczyny jak Ty. Bez Ciebie nie mam po co żyć. Bo to Ty mnie zmieniłaś na lepsze. Nigdy sobie nie wybaczę, że postąpiłem tak a nie inaczej w sobotę. Proszę za to Ciebie, byś Ty mi wybaczyła. Pewnie powiesz, że proszę o zbyt wiele, ale ja jednak nie przestanę prosić, bo jesteś najważniejsza osobą w moim życiu. Jesteś moją wyśnioną księżniczką, z którą chcę spędzić resztę życia. Proszę, daj mi ostatnią szansę. Błagam Ciebie.
- A skąd mam wiedzieć, że mnie teraz nie kłamiesz?
- Zaufaj mi. Stałem się z chama i chuligana Twoim ideałem, to nie fikcja, ja się naprawdę zmieniłem, dzięki Tobie!
Magda nie odpowiedziała. Pocałowała go czule i wyszeptała mu do ucha Hymn o Miłości św. Pawła.
Minęło 5 lat. Magda jest nadal szczęśliwa z Pawłem. Naprawdę zmienił się z tego chuligana na księcia z bajki. Kochali się bardzo mocno i planowali przyszłość.
Magda nadal przyjaźni się z Marcinem. On również się zmieni. Uczucie miłości, którym darzył Madzię zmieniło się w przyjaźń. Spotykają sie często we trójkę. Marcin z Pawłem dogadują się świetnie.
Minęło 10 lat. Magda urodziła Pawłowi ślicznego synka i nazwali go Marcinek, na cześć ich wspólnego przyjaciela. Żyją szczęśliwie w małżeństwie od 3 lat i planują jeszcze dwójkę dzieci. Oszczędzają na domek gdzieś w okolicach Rabki.
Szkoda, że takie historie zdarzają się tak rzadko. Mam nadzieję, że się spodobało.
Pozdrawiam.
luty 19, 2008 @ 4:05 pm
W realu by nie wybaczła. Nie ma szans. Calość spoko wypadła. Pozdro
luty 19, 2008 @ 6:05 pm
mam jedno ale. za dużo powtórzeń jest.
zdania też krótkie. zawsze można coś dodać co któreś zdanie.
ogólnie miło się czytało. ale prosze o bardziej wiarygodne opowiadania
luty 20, 2008 @ 12:51 pm
Historia świetna!!
bardzo mi sie podobała… i nawet podobna do Nejtana i Hejli z “pogody na miłość”
tylko że Hejli była przyjaciółką Lukasa i Nejtan jego przyrodnim bratem (Nejtan i Lukas sie nienawidzili) no i Nejtan poderwał Hejli żeby zrobić Lukasowi na złość a potem sie w niej zakochał…
Nejtan uciekł od apodyktycznego ojca i zamieszkała w kawalerce… no i ożenił sie z Hejli..
dalej nie wiem co sie stało bo jeszcze nie było na tvn
Świetne no i pewnie niedługo wydasz jakiąś książke…
I nobla dostaniesz xD
świetne
luty 21, 2008 @ 9:00 pm
a ja nie mam żadnych zastrzeżeń Gumiśku
albo chociaż Marcinem, no cóż 

mi się naprawdę bardzo podobało i szkoda, że ja nie jestem taką Madzią, xD
albo Pawłem
Podsumowując opowiadanie [wybacz przekleństwa] zajebiaszczo wykurwiste
po prostu w ch*j mi di podoba