“Jesienna miłość” (” A walk to remember”) powieść autorstwa Nicholasa Sparksa  z 1999 roku to znana wszystkim historia pięknej, szczęśliwej miłości bez happy endu. Młody Landon Carter przeżywa swoją pierwszą miłość w dziewczynie, której niegdyś nie znosił. Ona odwzajemnia jego uczucia, ba, nawet modliła się do Boga, by sprawił, żeby Carter się w niej zakochał. Landon zauważa pozytywne zmiany w swoim życiu, w swojej osobowości, które zawdzięcza słodkiej Jamie Sullivan – córce pokręconego pastora w 20-tysięcznym miasteczku, która jest uosobieniem dobroci, gorliwej wiary i optymizmu. Niestety całą miłosną sielankę przerywa białaczka, która dopadła dziewczynę. Sposób w jaki Landon opiekuję się Jamie, jak wiele jej daje, jak cierpi również doprowadza do łez zarówno tak jak i Jamie, która cieszy się każdą chwilą jaka jej została. Byli tacy młodzi – mieli po siedemnaście lat, a mimo to była to tak dojrzała miłość. Widzimy przemianę Landona, który z dzieciaka zmienia się w mężczyznę – opiekuńczego, czułego, dojrzałego.
Oczywiście jest piękny ślub, kościół wypełniony po brzegi w mieszkańcach miasteczka, przyjaciołach, znajomych ze szkoły, rodzinie i jest śmierć.
Narratorem jest ponad pięćdziesięcioletni Landon, który cofa się pamięcią do tamtych wydarzeń.
Jest to zdecydowanie najpiękniejsza książka o miłości jaka została wydana. W momencie przekazania smutnej wiadomości o chorobie nie mogłam przestać płakać już do ostatniej strony. Polecam gorąco!
Ps. Ekranizacja powieści znana wszystkim jest pod tytułem: “Szkoła uczuć”.