Kategoria: Moje


“Zmierzch”

To nieprawdopodobne! Dostałam obsesji niczym zwariowana gimnazjalistka. Ale cóż, każdemu się zdarza.
W poniedziałek za namową Anitki obejrzałam słynny od dawna wszystkim “Zmierzch”. Wcześniej, jak był cały ten szał wokół tych książek i filmu, stwierdziłam, ze to kolejna nudna historia o wampirach. Nie wnikałam jaka jest fabuła tej sagi. Nawet przyznam się – śmiałam się z tego, jak można tak świrować po tym filmie. No i się okazało, ze można! Już mija trzeci dzień, jak świruję. W poniedziałek obejrzałam “Zmierzch” i “Księżyc w nowiu”.  Długo w nocy nie mogłam zasnąć. Oglądałam w życiu dużo filmów, o miłości to już zwłaszcza, fantasy też. Ale ta mieszanka rozbiła mnie. Rozbiła na milion drobnych kawałków.
“Zmierzch” wzbudził we mnie pełno pozytywnych emocji. Przeżywałam z Bellą i Edwardem każdą scenę. Nic nie byłam w stanie przewidzieć, bynajmniej nie dokładnie, co na ogół udaje mi się bez względnego wysiłku.  Czułam dreszcze, obserwując ich uczucie. Nie mogłam uwierzyć, że to tylko film. Przyznam się, że bardzo im zazdrościłam. Uświadomiłam sobie, że od przeszło roku nie byłam zakochana. I zatęskniłam za tym… Natomiast oglądając “Księżyc w nowiu” nie ukrywam płakałam. Pół filmu przepłakałam. Przygnębił mnie stan Belli, wiem, jak to jest, gdy ktoś, kto jest całym światem odchodzi, mówiąc, że nie chce już mnie i mojej miłości. Mimo wielu przykrych wspomnień, oglądałam dalej.
Rano wstałam, po 3 godzinach snu, przybita. Zwlekłam się z łóżka i poszłam do szkoły. W ogóle nie mogłam się skupić. W głowie ciągle były urywki z filmu, watki przeróżne. Dotknęła mnie samotność… Już dawno się tak nie czułam. Przestałam wieki temu pielęgnować pozytywne uczucia we mnie, byłam zbyt zajęta, by myśleć o samotności. Ale teraz wszystko wróciło.
We wtorek po szkole pobiegłam kupić wszystkie 4 części Sagi. Wieczorem obejrzałam ostatnia (póki co) część filmu – “Zaćmienie” . A następnie przystąpiłam do pochłaniania lektury. To głupie, ale nie poszłam do szkoły, żeby przeczytać do końca tą książkę.
Wiem, to dziecinne, zapewne za tydzień mi przejdzie hehe ;)

Niedopowiedzenia

Nikt ich chyba nie lubi. Przez nie powstaje wiele konfliktów. Ostatnio mnie też to dotknęło. Nienawidzę uczucia, które jest pomiędzy tak a nie. Nie wiadomo w którą stronę iść. I nurtujące pytania: czy warto? czy dobrze zdecydowałam? Nikt nie jest w stanie nam pomóc. Decyzję podejmujemy sami.

Chciałabym widzieć was tu! Bo nikt tu nie zaglądał od wieków! Zostawcie ślad, pokażcie, że jesteście;)

Przyjaźń

Kiedy z kimś się przyjaźnimy jesteśmy w stanie zrobić wszystko, by go chronić. Przyjaźń, ta prawdziwa do czegoś zobowiązuje. Czasem nadstawiamy karku, robimy rzeczy, które nam uwłaczają, ale robimy to z myślą, że pomagamy. Czasami jednak to i tak za mało. Na maxa chcemy powiedzieć przyjacielowi, że robi źle, żeby się opamiętał, bo może zniszczyć sobie życie, ale on nie słucha. Niestety chyba każdy musi się sam przejechać, żeby wyciągnąć wnioski. A my tak bardzo chcemy, żeby nie musiał on tego przeżywać.
Bycie przyjacielem to ciężka sprawa, aczkolwiek ja traktuję ją jako najważniejszy priorytet. Prawdziwy przyjaciel nigdy nas nie opuści, nigdy nie zastąpi na coś bądź kogoś innego. Nigdy nie powie, że łatwiej było odejść od nas, bo się zmieniliśmy. Przyjaciel jest pomimo wszystko.
Dlatego miłość prawdziwa może być między przyjaciółmi. Jak nie ma w związku przyjaźni to nie wytrzyma długo.

Jebanie

Jak się jebie, to wszystko naraz, prawda? Czy tylko ja tak mam?
Chyba tak musi być. Aczkolwiek jestem dobrej myśli. W końcu co nas nie zabije to nas wzmocni.

Ps. Mam 7 małych myszoskoczków na wydanie. Mają 2,5 tygodnia i za jakiś tydzien będę mogła je wydać;) Za darmo!
Pisać na aneti5@wp.pl

;PP

coś słabo tu zaglądacie;P Wiem, że obiecałam historię, ale teraz znów harówka. Dwie szkoły, dwie prace, dwa musicale,  wokal itp.

Ps. Występ w Słowaku uważam, za kapitalny. Dałam z siebie wszystko i chyba reszcie też się podobało;)

happy

Osiemnastka była super! ;)
Na pewno długo ją zapamiętam.
;**
Dziś było rozpoczęcie roku szkolnego w Gnieźnie:) Jejku, jak mi tych moich mordek brakowało w wakacje! Śmiechu jak zawsze, dużo mądrych, ciekawych i przydatnych rzeczy też. Achh. Wszystko pięknie się układa! co raz lepiej. Życie już chyba jest na tej zasadzie – najpierw źle, źle, długo źle i ciągle pod górkę, ale potem tak cudownie, normalnie jak w raju!
Dostałam propozycję grania jednej z głównych ról w kolejnym muscialu! Jestem taka podekscytowana.  Z tego co wiem na razie, będzie to coś poważniejszego, niż bajka o świnkach. Więcej dowiem się jednak w poniedziałek.

Nareszcie!

Wszystko jest na dobrej drodze.
Kończą się wakacje, jednak wcale mnie to nie martwi. Stęskniłam się za dziewczynami z klasy, za Ziemowitem, za szaleńczym trybem życia. Wakacje były nudne, nie robiłam nic, dosłownie nic, co bardziej mnie zmęczyło niż bym robiła wszystko. Perspektyw za dobrych na te wakacje nie miałam przez złamaną rękę, jednak uważam, że były udane.
W sobotę, niedzielę i poniedziałek będę balować. W sobotę i niedzielę wyprawiam osiemnastki (znajomi, rodzina), a w poniedziałek cieszę się na maxa ze ślubu mojej siostry i Małego. Ha, będę świadkową;)
Kurde, tak broniłam się przed tą pełnoletnością, a tutaj tydzień i kończę 18 lat. Czas leci za szybko. Chciałoby się zostać jak najdłużej dzieckiem, nie mieć problemów, żyć beztrosko. A tutaj już osiemnastka na karku, jeszcze dwa lata szkoły i potem zacznę być dorosła. Trzeba będzie podjąć dużo ważnych decyzji. Ale póki co, jeszcze jestem zwariowaną i stukniętą siedemnastolatką przez tydzień – trzeba zaszaleć hehe;)

;)

Dobry humor trzyma się;)
Mam już napisaną na kartkach nową, mega długą i myślę, że ciekawą historię jednakże, nie chce mi się jej tutaj napisać, bo jedną ręką to mi zejdzie z dwie godziny hehe.
Więc cierpliwości;P

Poznanianka

W końcu moje wakacje się trochę urozmaiciły;)
Kilka dni w Poznaniu były świetne. Byłabym dłużej, ale niestety nie jestem milionerką hehe. Do tego nawet jestem na chorobowym i nie mam żadnych dochodów;/
Uwielbiam jeździć tramwajami, pić piwo w Kultowej albo Proletariacie, błąkać się po rynku, siedzieć w parku, jeść kebaba za 5 zł, szukać ubikacji z mega pełnym pęcherzem, oglądać przystojnych chłopaków, poznawać nowych ludzi, sprzątać mieszkanie chłopaków, słuchać opowieści Filipa o wypadzie na sunrise, oglądać anime ze Zbyszkiem czy też szykować obiadki z Szoszem.
Chciałabym bardzo mieszkać w takim mieście, chociaż i tak zawsze będzie ten sentyment do Kruszwicy.

ee

No i wypis ze szpitala odebrany. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Miałam wakacje zaplanowane po brzegi, a wyszło, że byłam tylko w górach i po tym wypadku siedzę sobie w domu. Oczywiście nie mogę zapomnieć o wypadzie na trzy dni do szpitala:) Wakacje na ortopedii to chyba moje fatum hehe,
Ale za to postaram się o jakąś ciekawą historię za kilka dni.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.